zabezpieczająca - Blog - PLINTA-SERWIS

Przejdź do treści

Menu główne:

Czy ten wózek może spaść? Historia prawdziwa.

Opublikowany przez w UTB ·
Tags: UDTnakrętkanośnazabezpieczającakonserwatoruprawnieniaprzeglądokresowy
Pacjent to podnośnik elektromechaniczny dwukolumnowy (nie ten ze zdjęcia). Marka nie ma znaczenia, powiem tylko, że raczej niższa półka, wersja budżetowa spotykana czasami w ofertach w połowie pierwszej dekady obecnego wieku. Przyjechałem na awarię podnośnika tej samej klasy do firmy, która eksploatuje ich kilka sztuk różnych producentów. Podnośniki pracują w dosyć trudnych warunkach użytkowane intensywnie. W trakcie wywiadu na potrzeby przedmiotowej awarii podchodzi do mnie jeden z pracowników i zadaje takie pytanie:
- A czy ten wózek może spaść? – i wskazuje na wózek podnośnika z łapami nośnymi.
– Nie. – pada z mojej strony krótka i zdecydowana odpowiedź.
Widząc niepewność i powątpiewanie w jego oczach zaczynam tłumaczyć, dlaczego nie. Wyłuszczam szczegóły budowy, że nakrętka nośna, że jak się zużyje, to jest jeszcze nakrętka zabezpieczająca, że jak ta pierwsza się zerwie, to ta druga pozwala zjechać na dół, aby ściągnąć pojazd, że nie da się potem jechać w górę, bo zabezpieczenia, mechaniczna blokada itd. Wywód trwał w całości około 15 minut. Człowiek przyjął tłumaczenie, mogłoby się wydać, ze zrozumieniem, że siła użytych argumentów była odpowiednia i czas na ich przedstawienie odpowiednio długi. Wydawało się, że uspokojony, poszedł do swoich zajęć. Ja zająłem się swoimi. Po jakiś czasie wraca i ciągnie mnie za rękaw i prowadzi na halę obok:
- A tutaj spadł! – mówi i wskazuje wymownie na podnośnik opisany na początku.
Przyglądam się i po chwili już wszystko wiem. Nakrętka nośna zerwała się i wózek osiadł na zabezpieczającej. Musiało trochę tąpnąć, ale co tam. Dało się nadal pracować, jechać góra – dół i w ostateczności zjechać na dół. Teoretycznie na tym niefrasobliwość powinna się skończyć. Ale nieeee. Podnośnik nadal pracował, jak gdyby nigdy nic. Blokada przed unoszeniem nie zadziałała! Dlaczego? Bardziej wnikliwa penetracja w głąb kolumny przynosi odpowiedź. Wewnątrz kolumny przyspawany do niej płaski element, o który miała się oprzeć uwolniona i wychylona w trakcie zerwania nakrętki nośnej dźwignia blokady był nieobecny. Nie było go! Został tylko ślad po spawie. Albo został zerwany z powodu złej jakości spawu przy pierwszym podnoszeniu z wychyloną blokadą, albo odpadł już wcześniej. Niestety, kiedyś już widziałem taki podnośnik z oderwaną blachą blokady, co niezbyt dobrze świadczy o jakości wykonania. Podnośnik pracował oczywiście do czasu zerwania również nakrętki zabezpieczającej, co niechybnie nastąpiło. Człowiek pracujący przy nim, na szczęście, akurat w newralgicznym momencie spektakularnego opadania wózka wraz z podtrzymywanym ciężarem w postaci obsługiwanego auta wyszedł za potrzebą. I jak tu się teraz wytłumaczyć z wcześniej przeprowadzonego wykładu, że to jest niemożliwe? Pytam:
- Czy podnośnik jest zgłoszony do UDTu?
– Nie. – pada z pewnym zawahaniem.
– A czy jest konserwowany?
– Tak! - tym razem z dużym zdecydowaniem.
– A kto go konserwuje? – pytam, z błyskiem w oku, że już mam winnego.
– Nooo… my. – ahaaaaa, myślę. Tego akurat się nie spodziewałem.
– A kto z was ma uprawnienia? – brnę dalej.
– Nooo… nikt.
– To dlatego spadł! – oświadczam.
Panowie nie od razu zrozumieli o co mi chodzi. Zacząłem więc wyjaśniać, że konserwator urządzeń transportu bliskiego (UTB) z uprawnieniami nadanymi przez Urząd Dozoru Technicznego (UDT) może nic nie zrobić przy podnośniku, ale ma zakichany obowiązek sprawdzić wszelkie zabezpieczenia i przede wszystkim, stan nakrętek nośnych. Koniec, kropka. Konkluzja jest taka, że osoby eksploatujące nie zawsze mają wiedzę i świadomość, w jaki sposób właściwie konserwować podnośnik czy co należy sprawdzić, aby zapewnić bezpieczeństwo sobie i pojazdowi. Niektórzy nawet nie przeglądali, o wnikliwym przeczytaniu nie mówiąc, instrukcji użytkownika. O niektórych aspektach dowiadują się nieraz dopiero od konserwatora, jeśli temu akurat chce się je wyjaśniać i omawiać.

PS. Kiedyś, w odpowiedzi na tę historyjkę opowiadaną ku przestrodze jednemu z klientów usłyszałem:
- A przecież mechanik, który naprawia Panu auto, nie musi się legitymować jakimiś tam uprawnieniami! - hmm… no tak, coś w tym jest.
PS2. Szkoda materiałowa była akurat niewielka. Pojazd, który spadł był złomowany. Firma zajmowała się złomowaniem pojazdów. A gdyby to był samochód klienta?
PS3. Kwestią, czy zgłaszać podnośnik do UDTu zajmę się w osobnym wpisie.

">

Copyright © PLINTA-SERWIS 2020. All rights reserved.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego